| Гость |
Re: компьютерные игры |
|
| |
| а что-то более интересное есть? азартное? |
|
| » 28.07.19 12:07 |
|
|
| James227 |
Re: компьютерные игры |

Полноправный пользователь 
Регистрация: 11.04.25 Сообщений: 145
Уровень: 11
|
| |
Są na świecie ludzie, którzy remonty uwielbiają. Którzy potrafią godzinami oglądać programy o metamorfozach wnętrz, z wypiekami na twarzy wybierają odcienie beżu i z namaszczeniem przesuwają meble, szukając idealnego kąta padania światła. Ja do takich ludzi nie należę. Ba, ja do takich ludzi mam mniej więcej taki stosunek jak pies do odkurzacza – unikam, omijam szerokim łukiem, a kiedy już muszę się z tym zmierzyć, reaguję paniką i chęcią ucieczki w krzaki. Mój dom to nie jest żaden pałac. To mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, odziedziczone po ciotce, która przez czterdzieści lat nie zmieniła w nim absolutnie nic. Żółte tapety w różyczki, parkiet, który pamiętał czasy Edwarda Gierka, i kuchnia w kolorze, który można opisać tylko jako "zgniły ogórek". Przez kilka lat udawało mi się to ignorować. Mówiłem sobie, że to tylko mieszkanie, że ważne, żeby było ciepło i sucho, a reszta to fanaberie. Ale wszystko ma swoje granice. Moja granica pękła pewnego wtorkowego wieczoru, kiedy to, idąc po ciemku do łazienki, nabiłem sobie palca u nogi na wystającą klepkę parkietu. I to tak nabiłem, że przez tydzień chodziłem jak pingwin, a sąsiedzi z dołu pukali w sufit, myśląc, że urządzam sobie tańce o trzeciej nad ranem. To był moment, w którym postanowiłem, że koniec z tym. Że biorę się za remont. Albo chociaż za tę podłogę, bo reszta tapet mogła jeszcze poczekać na lepsze czasy.
Pomysł był prosty – zerwać stary parkiet i położyć panele. Obejrzałem kilka filmików na YouTubie, które przekonywały, że to nic trudnego, że każdy może to zrobić sam, że to kwestia jednego weekendu i dobrej wiertarki. Uwierzyłem. Co więcej, uwierzyłem tak bardzo, że postanowiłem zaoszczędzić na fachowcu i zrobić wszystko samodzielnie, ponieważ wydawało mi się, że to bułka z masłem, a poza tym fachowcy życzyli sobie za to kwoty, które przyprawiały mnie o zawrót głowy. Pojechałem więc do marketu budowlanego, spędziłem tam bite trzy godziny, biegając między regałami z desperacją w oczach, i wróciłem do domu z bagażnikiem pełnym paczek paneli, rolek podkładu, listew przypodłogowych i zestawu narzędzi, które wyglądały profesjonalnie, ale których przeznaczenia mogłem się tylko domyślać. Rozłożyłem to wszystko w salonie i poczułem, jak narasta we mnie duma. Będę miał nową podłogę! Sam! Własnymi rękami! No i oczywiście katastrofa zaczęła się już następnego dnia rano. Pierwsza klepka weszła krzywo. Druga też. Przy trzeciej pękł mi zamek w panelu, przy czwartej uderzyłem się młotkiem w kciuka, a przy piątej odkryłem, że podłoga w rogu pokoju jest krzywa o dobre cztery centymetry i że żaden panel nie będzie chciał tam leżeć płasko, choćbym groził mu sądem i eksmisją. Po sześciu godzinach walki, zalany potem, z bandażem na kciuku i z podłogą, która wyglądała jak powierzchnia księżyca po bombardowaniu meteorytów, poddałem się. Usiadłem na jedynym ocalałym fragmencie starego parkietu i spojrzałem na bałagan, który mnie otaczał. Panele sterczały pod dziwnymi kątami, podkład był podarty, listwy leżały porozrzucane, a ja czułem się jak największy frajer w całym budownictwie mieszkaniowym.
Siedziałem tak z godzinę, może dłużej, wpatrując się w tę ruinę i rozmyślając o tym, jak bardzo nie nadaję się do remontów i jak bardzo powinienem był zapłacić tym drogim fachowcom, których oferty wyrzuciłem do kosza. Byłem wściekły na siebie, na panele, na krzywą podłogę i na ciotkę, która zostawiła mi to mieszkanie z całym jego PRL-owskim dobrodziejstwem inwentarza. Żeby jakoś się uspokoić, sięgnąłem po telefon i zacząłem bezmyślnie przeglądać internet, co zawsze robię w sytuacjach kryzysowych. Przypomniałem sobie, że znajomy z pracy, taki typ, co zawsze ma jakieś sposoby na relaks po ciężkim dniu, opowiadał mi niedawno o platformie z grami, gdzie można się rozerwać bez wielkich zobowiązań. Mówił, że na vavada com pl wszystko jest tak przejrzyste, że nawet ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z kasynami, odnajdzie się tam bez problemu. Powiedział też, że vavada com pl ma na tyle prostą nawigację, że można tam wejść ot tak, dla zabicia czasu, bez czytania instrukcji obsługi. Pomyślałem, że jeśli jest coś, czego teraz potrzebuję bardziej niż nowej podłogi, to jest to oderwanie się od rzeczywistości. Wszedłem więc na tę stronę, założyłem konto w kilka minut, co było tak łatwe, że prawie zapomniałem o swoim kciuku spuchniętym od młotka, i wpłaciłem niewielką kwotę – tyle, ile wcześniej tego dnia wydałem na pazury do wyciągania gwoździ, które okazały się kompletnie bezużyteczne.
Wybrałem slot z tematem morskim, co wydało mi się odpowiednie, bo czułem się jak rozbitek na tratwie pośrodku oceanu paneli. Grafika była przyjemna – statki pirackie, syreny, skrzynie skarbów i wielkie, błękitne fale. Ustawiłem stawkę na minimalną i zacząłem klikać. Pierwsze minuty płynęły leniwie, z małymi wygranymi i stratami, które nie robiły wrażenia. Było w tym coś kojącego – rytmiczne przewijanie bębnów, plusk wirtualnych fal, odgłosy mew. Zapomniałem o podłodze. Zapomniałem o krzywych klepkach i porwanych podkładach. I wtedy, niespodziewanie, gra weszła w tryb bonusowy. Na ekranie pojawiła się animacja statku płynącego przez sztorm prosto na wyspę skarbów, a ja musiałem wybierać punkty na mapie, które odsłaniały mnożniki i darmowe obroty. Wybrałem pierwszy – solidna wygrana. Drugi – dodatkowe spiny. Trzeci – mnożnik, który sprawił, że mój oddech na chwilę zamarł. Licznik zaczął bić rekordy, a ja siedziałem na podłodze, wśród połamanych paneli, z szeroko otwartymi oczami i sercem, które tłukło się gdzieś w gardle. Z tej marnej kwoty, którą wpłaciłem, nagle zrobiła się suma, która była więcej niż wystarczająca, żeby zatrudnić nie jednego, ale trzech fachowców, i jeszcze zostałoby na porządną kolację w restauracji z gwiazdką Michelin. A mówiąc zupełnie szczerze, wystarczyłoby nawet na to, żeby wynająć ekipę remontową, która ogarnęłaby nie tylko podłogę, ale i te przeklęte tapety w różyczki.
Siedziałem tak i nie mogłem wydusić z siebie słowa. Minuty mijały, a ja tylko gapiłem się w ekran, próbując ogarnąć to, co się właśnie stało. Kilka godzin wcześniej byłem wrakiem człowieka, który próbował zrobić coś sam i poniósł sromotną porażkę. A teraz? Teraz byłem wrakiem człowieka, który właśnie wygrał pieniądze na nową podłogę, nie ruszając się z miejsca. I wiecie, co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Że nie musiałem już udawać złotej rączki. Nie musiałem mierzyć się z młotkiem, poziomicą i panelami, które nienawidziły mnie tak samo jak ja ich. Mogłem po prostu zadzwonić po fachowca, wskazać palcem podłogę i powiedzieć "proszę to zrobić, a ja idę na spacer". I dokładnie tak zrobiłem. Wypłaciłem wygraną, a następnego dnia rano zadzwoniłem po ekipę, która w dwa dni położyła panele tak równo, że można by po nich jeździć na wrotkach, nie zahaczając o żadną krawędź. Przyszli, popatrzyli na moje wcześniejsze dzieło zniszczenia, wymienili znaczące spojrzenia i zabrali się do roboty, a ja siedziałem na balkonie, piłem kawę i patrzyłem, jak robią to, co ja próbowałem zrobić przez cały dzień, z tą różnicą, że im wychodziło.
Kiedy wszystko było gotowe, stanąłem na środku nowego salonu i poczułem coś dziwnego. Nie tylko ulgę, że remont się skończył. Poczułem wdzięczność. Do losu, do przypadku, do tego momentu, w którym postanowiłem rzucić młotkiem w kąt i odpalić telefon. Bo gdyby nie tamta katastrofa, nie byłoby tej historii. Nie byłoby tej absurdalnej wygranej, która przyszła do mnie w chwili największej porażki. Teraz, za każdym razem, gdy wchodzę do salonu i patrzę na tę idealnie równą podłogę, przypomina mi się tamten dzień. I myślę sobie, że czasami trzeba najpierw kompletnie schrzanić sprawę, żeby później mogło się zdarzyć coś niesamowitego. A wszystkim znajomym, którzy pytają, skąd mam taki piękny parkiet, mówię tylko tyle: to długa historia, zaczynająca się od krzywej klepki i vavada com pl. Nikt nie wierzy, ale ja wiem swoje, a moje palce u nóg już nigdy nie doświadczą takiego bólu jak tamtej nocy. I to jest chyba największa wygrana ze wszystkich. |
|
| » 18.07.26 17:27 |
|
|
| |
| Похожие темы |
 |
|
|
Пользователи на форуме:Пользователи на форуме:: 81 , на этом форуме:
 | Всего пользователей: 81 [ Администраторы ] [ Модераторы ] 81 Анонимные пользователи: 0 Зарегистрированные пользователи: | |
ПраваВы не можете начинать темы. Вы не можете редактировать свои сообщения. Вы не можете создавать опросы. Вы не можете вкладывать файлы в сообщения.
| Вы не можете отвечать на сообщения. Вы не можете удалять свои сообщения. Вы не можете голосовать.
|
|
|
|